Krzysztof Giel, czyli warsztaty od kuchni PDF Drukuj Email
Klub hobbystyczny - Sekcja kulinarna
Wpisany przez Administrator   
sobota, 11 kwietnia 2015 09:41

 

W tym roku mijają trzy lata od utworzenia przez Krzysztofa Giela, Spotkań kulinarnych w "Piwnicy". Cieszą się one niesłabnącym zainteresowaniem mieszkańców Orzesza. Twórca Spotkań kulinarnych jest również m.in. pomysłodawcą i współorganizatorem  dużych imprez plenerowych Stowarzyszenia "Piwnica", które zgromadziły setki osób. Pytamy o "przepis"  na tak udane przedsięwzięcia.

 

-Minęły już prawie  trzy lata od  pierwszego Spotkania kulinarnego. Skąd pomysł na ich utworzenie?
-Przepisem na tego typu imprezy jest chęć bezinteresownego zaangażowania się, wola walki i wiara w powodzenie przedsięwzięcia. Bardzo ważne jest także zorganizowanie się innych ludzi, którzy myślą podobnie. Tego typu imprezy zawsze są wyzwaniem, organizujemy je praktycznie od zera w przeciągu tygodnia lub dwóch. Dla mnie pomocne jest również doświadczenie jakie zdobyłem w prawie dwudziestoletniej pracy w branży gastronomicznej. To ono bardzo pomaga w precyzyjnym określeniu zadań jakie stoją przed każdym spotkaniem kulinarnym.

-Spotknania kulinarne cieszą się dużym zainteresowaniem mieszkańców Orzesza. Frekwencja na zajęciach stale utrzymuje się na wysokim poziomie. Chciałabym Pana zapytać o przepis  na tak duże zainteresownie spotkaniami.
-Właściwie nie mam określonego przepisu na udane spotkanie, zawsze powtarzam, że przepis to tylko wskazówki i że należy go dostosować  do zaistniałych w swojej kuchni warunków. Do każdego spotkania przygotowuję się oddzielnie. Czasami korzystam ze sprawdzonych przepisów i porad, a czasem sam wraz ze słuchaczami przygotowuję coś pierwszy raz i czekam co wyjdzie. Na spotkaniach nigdy nie panuje sztywna atmosfera, napięcie że coś się nie uda bo przecież w kuchni też zdarzają się potknięcia. Na zajęciach zawsze wspólnie bierzemy udział w dyskusji, wymieniamy poglądy, traktujemy siebie nawzajem po koleżeńsku, a co najważniejsze, przygotowywane potrawy nie są tylko "na pokaz" bo zawsze można  ich skosztować (zanim  samemu wypróbuje się je domu). Sądzę, że taka forma naszego kącika kulinarnego jest atrakcyjna i przekłada się na frekfencję.

-Prowadził Pan także Warsztaty kulinarne  dot. projektu "Z Piwnicy do Europy", który był  finansowany ze środków Unii Europejskiej. A podczas warsztatów przybliżał jego uczestnikom, kuchnię krajów europejskich. Chciałabym zapytać jak ocenia Pan kuchnię polską oraz śląską na tle kuchni krajów, którą uczestnicy poznawali podczas powyższych zajęć.
-Kuchnia polska różni się od kuchni europejskiej, zarówno produktami jak i sposobem przygotowania. U nas królują zawiesiste zupy i sosy, pieczyste mięsa i potrawy, które nie stronią od tłuszczu i są kaloryczne.  Nie można zapomnieć także o rybach - kuchnia polska ma w tej materii dużą tradycję, przy czym jeśli chodzi gatunki to Polska jest oczywiście podzielona geograficznie. Należy podkreślić, że kuchnia polska zdobyła wielkie uznanie wśród obcokrajowców, ponieważ jest bardzo urozmaicona. Nieraz zadziwia naszych przyjaciół  z zagranicy - przykładem może być ogórek kiszony czy kapusta  kiszona,  która nie jest znana w Wielkiej Brytanii. Dla nich takie rzeczy są po prostu zepsute i tego  się nie je. Jeśli chodzi o kuchnię śląską, uważam że jest najbogatsza ze wszystkich regionów. Przez wielokulturowość na Górnym Śląsku  jaka w zasadzie od zawsze występowała na tych terenach mamy kuchnię zróżnicowaną, bogatą w elementy kuchni niemieckiej, czeskiej, austryjackiej. Kuchnia europejska, jaką poznaliśmy podczas naszych warsztatów, jest bardzo ciekawa również bogata  w smaki i kolory , jednak produkty oczywiście różnią się od naszych np. ze względu na położenie geograficzne.

-Jest Pan również pomysłodawcą i współorganizatorem dużych imprez plenerowych Stowarzyszenia "Piwnica" takich jak np. "Kuchnia myśliwska w plerzene" czy też "Kolędowanie pod chmurką". Te imprezy zgromadziły setki osób i są ogromnym przedsięwzięciem - również kulinarnym. Chciałabym zapytać co jest najtrudniejsze w gotowaniu dla tak  wielu ludzi?
-Kiedy pierwsze spotkania kulinarne (na początku działalności Stowarzyszenia) zdobyły uznanie  mieszkańców pojawił się apetyt na zorganizowanie czegoś, czego jeszcze  w Woszczycach nie było. Długo zastanawiałem się co by to mogło być, aż wpadłem na pomysł  żeby wyjść z naszymi pokazami poza  mury budynku. Chciałem  pokazać to co do tej pory można było oglądać tylko w telewizji, a mianowicie gotowanie na żywo dla wielu ludzi. Podczas organizacji tego typu imprez najtrudniejszym zadaniem jest logistyka. Zgranie wielu spraw naraz. Przy okazji chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomagają w organizowaniu tego przedsięwzięcia bo to praca zespołowa, w pojedynkę nic się nie zdziała. Nad przygotowaniem czuwa wiele osób, trzeba wszystko dostarczyć, podłączy, pokroić. Samo gotowanie jest już sprawą końcową, bardzo ważną i odpowiedzialną, która jednak dostarcza wiele satysfakcji szczególnie jeśli wszystko smakowało. Cieszę się bardzo, że "Kuchnia w plenerze" przyciąga za każdym razem setki osób.

-Na koniec chciałabym zapytać: co motywuje Pana do działania w "Piwnicy"?

- Impulsem do działania, jak już wspomniałem, jest chęć dawania czegoś od siebie dla innych. Świadomość, że moja praca przyniosła komuś radość jest dużym zastrzykiem energii do dalszego działania – to takie samonapędzające się koło . Mieszkam w Woszczycach od 13 lat i widzę jak dzięki właśnie działaniu zmienia się to miejsce. Coraz więcej ludzi kojarzy naszą miejscowość z pozytywną energią i chcą tu mieszkać, a ja chcę być częścią tej historii. 

Sonia Błażyca, Stowarzyszenie "Piwnica"